"- Och - powiedziała idiotka, zadzierając głowę i gapiąc się na mnie bezczelnie. - Witaj, kocie. Uśmiechnąłem się, a idiotka, choć i tak niezdrowo blada, zbladła jeszcze bardziej i założyła rączki za plecy. By ukryć ich drżenie. - Dzień dobry, Panie Kotku - wybąkała, po czym dygnęła niezgrabnie. - Bonjour, ma fille - odpowiedziałem, nie przestając się uśmiechać. Francuszczyzna, jak się domyślacie, miała na celu zbicie idiotki z pantałyku. Nie zdecydowałem jeszcze, co z nią zrobię, ale nie mogłem sobie odmówić zabawy. A skonfundowana idiotka to rzecz wielce zabawna." -
Ja wiem ze te kartki które wykonałam na zaprzyjaźnionych hodowli kotów,zupełnie nie pasują do aury za oknem (no przynajmniej w Szczecinie - nie pasują) - ale naszło mnie na chwalenie się.